Kuala Lumpur przywitało nas potężnym strzałem prosto w pysio z zapierającego dech w piersi upału.
![]() |
| A tu dobry wieczór z widokiem na Templer Park - dżunglę w sercu Kuala Lumpur, widzianą z naszego balkonu na 26 piętrze |
Przespaliśmy cały, ponad 7h lot z Dubaju, budząc się tylko łaskawie na na obiad i śniadanie.
Martha, nasza opiekunka w Kuala Lumpur odebrała nas z lotniska, zawiozła do swojego wspaniałego i co najważniejsze klimatyzowanego mieszkania i... padliśmy.
Poplątaliśmy się trochę, zjedliśmy boską zupę z dyni upichconą przez naszą gospodynię i poszliśmy spać.
Wieczorem poszliśmy jeszcze na makarony i naan (placek, podobny do macy z sosami) i genialną lemon ice-tea z limetką w środku.
Jedzenie w Malezji jest tak dobre, że tu się nie da schudnąć :)
Teraz się aklimatyzujemy.
